Dzień Grzybiarza z Pstrągiem w tle.

Gdyby ktoś spytał jak było? Odpowiedziałbym, że cudownie. Jednak możliwość złowienia pstrąga w foluszu jest jeszcze cudowniejsza. Tym bardziej, że zaraz po złowieniu w kilka minut mamy rybkę podaną na talerzu do konsumpcji. Ale do rzeczy. Kolejny raz członkowie stowarzyszenia „Darz Grzyb” spotkali się na wspólnym grzybobraniu w Foluszu. Wszyscy zameldowali się w piątek. Wieczorem odbyły się nocne rozmowy grzybiarzy i śpiewogranie z Jolką oczywiście. Biesiada trwała do późna w nocy, ale byli i tacy, co przywitali świt. Nazajutrz rano pobudka około godziny ósmej. Śniadanie i wytypowana grupa pięciu uczestników udaje się do lasu na grzybki. Pozostali organizują czas w inny sposób. Część rodzicielsko-dziecięca udaje się na zwiedzanie Folusza i tutejszego Parku Rekreacji i Edukacji Ekologicznej.

Nasza mocna grupa dociera wkrótce do upatrzonego lasu i z radością udaje się na poszukiwanie pierwszych borowików. Jednak tych nie ma zbyt wiele. Za to trafia się nam czarcie kółeczko z kurek. Są też muchomory czerwieniejące, twardawe i złociste, oraz mglejarka. Postanawiamy zmienić położenie i udajemy się do innego lasu. Tutaj udaje się nam znaleźć obok borowików szlachetnych, również ceglastopore. Trafiły się też kanie i jeden borowik górski. Spacerowanie po lesie ma to do siebie, że po pewnym czasie człowiek odczuwa głód. Więc zwijamy żagle i wracamy do Folusza na obiadek. Można tutaj zjeść smaczne pierożki i oczywiście, o czym wspomniałem na samym początku, smażoną rybkę. Wieczorem ognisko i grill. Do zjedzenia same frykasy, które możecie zobaczyć w galerii.Ponieważ była cisza wyborcza to i my zachowaliśmy umiarkowaną ciszę i w spokoju i rzeczowych rozmowach spędziliśmy ten sobotni wieczór.Jak to zwykle bywa czas przy takich spotkaniach płynie bardzo szybko. Tak samo i tym razem nadszedł czas pożegnania. Oczywiście jeszcze zbiorowa fotka i powoli rozstawaliśmy się z myślą o przyszłych spotkaniach. Wspomnę tylko, że część osób wybrała się jeszcze na grzyby, ale jakie były efekty tego grzybobrania to już trzeba zapytać ich.Reasumując impreza udana w 100 procentach. Pogoda dopisała. Ekipa dopisała. Grzybki i rybki dopisały. Folusz i miejsce noclegowe również dopisały. Pozostaje tylko życzenie, aby wszystkie imprezy były takie same jak „Dzień Grzybiarza” w Foluszu. Czego życzę Wam drodzy Przyjaciele i sobie.

Z grzybowo-pstrągowym pozdrowieniem.

Wito.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *